Wiceprezes PZHL: nie pozwolę stawiać związkowi ultimatum

„Jest spór między PZHL i niektórymi zawodnikami powoływanymi do kadry seniorskiej. Ale jest też wokół tej sprawy mnóstwo nieprawdziwych informacji. Związek zawodnikom płaci, ale nie tyle, ile oni chcą. Nie pozwolę stawiać nam ultimatum” – tłumaczył wiceprezes PZHL Mirosław Minkina sytuację wokół reprezentacji przed turniejem EIHC o Puchar z Okazji 100-lecia Odzyskania Niepodległości, który od piątku rozgrywany będzie w Gdańsku.

Minkina mówił o tym, że:

– grupa kadrowiczów nie przyjechała do Gdańska z powodów  finansowych

– zawodnicy domagają się wypłaty po 300 złotych za każdy dzień poprzednich zgrupowań, na co w związku nie ma dokumentów, nie było i nie ma środków

– w lutym 2018 w związku z fatalną sytuacją finansową PZHL zrezygnował prezes Dawid Chwałka

– żądania pieniędzy miały miejsce już przed kwietniowymi MŚ w Budapeszcie (zakończonymi spadkiem do trzeciej dywizji) i wtedy reprezentanci, grożący że nie pojadą na turniej dostali 100 tys. złotych do podziału. Pieniądze te pochodziły od międzynarodowej federacji (IIHF)

– podczas sierpniowego spotkania z przedstawicielami kadry związek zaproponował zapłacenie zawodnikom do podziału 50 tys. do początku października (co zostało zrealizowane) i kolejnych 50 tys. do końca listopada ze środków od strategicznego sponsora turnieju w Gdańsku

– ostateczna propozycja PZHL – mająca zakończyć spór – obejmowała jeszcze wypłatę kolejnych dwóch transz po 50 tys. do końca roku 2019, czyli w sumie 300 tys. złotych w ciągu dwóch lat.

– zarząd realizuje od kilku miesięcy program naprawy finansów feredacji

– reprezentanci Finlandii  dostają za dzień zgrupowania 28 euro, Węgier – 35 euro, Słowacji 18 euro, a Czesi nie dostają nic.

– kadrowicze byli bardzo dobrze ubezpieczeni przez związek, a przed gdańskim turniejem federacja wykupiła dodatkowe polisy dla zawodników

„Nie chcę składać obietnic bez pokrycia. Nie wydaję złotówek, których nie mam w kieszeni. Przedstawiłem w sierpniu warunki współpracy z kadrą na ten sezon. Propozycja obejmowała zwrot połowy kosztów dojazdu na zgrupowanie i wypłatę premii w wysokości 100 tys. za awans podczas wiosennych MŚ” – dodał wiceprezes.

Zaznaczył, że rozmowy będą trwały dalej i  nie jest zwolennikiem wyciągania konsekwencji wobec kadrowiczów. Przypomniał jednocześnie, że stan finansów związku to minus 16 mln złotych.

„Wychodzenie z tego potrwa 10 – 12 lat przy pozyskiwaniu sponsorów. Zawodnicy muszą to zrozumieć, bo dostawali pieniądze czasami na wyrost. Płaciliśmy za niewykonaną pracę.  Za trzecie miejsce na MŚ Dywizji 1 A w Katowicach (2016), które nie dawało nam nic, otrzymali do podziału 300 tys. złotych do podziału. Fajnie tak żyć. To był absurd i to się skończyło katastrofą. Dziś deklarujemy pieniądze realne i – moim zdaniem – godne. Działamy przejrzyście” – podsumował Mirosław Minkina.

Debiutujący w roli selekcjonera biało-czerwonych Tomasz Valtonen zadeklarował, że pracuje i będzie pracował zawsze z tymi kadrowiczami, których ma aktualnie do dyspozycji.

„Trenujemy w Gdańsku bardzo mocno. Zagramy z bardzo wymagającymi rywalami, Z niecierpliwością czekamy na pierwszy mecz. Dla niektórych zawodników to będzie takie pierwsze poważne reprezentacyjne granie, a zarazem wielka szansa i możliwość. Nie będę miał problemy z powrotem do kadry tych, których dziś tu nie ma” – stwierdził szkoleniowiec.

Dyrektor sportowy PZHL Adam Fras  podkreślił – zgodnie z regulaminem nieobecnych o wytłumaczenie ich nieobecności na zgrupowaniu kadry.

„Rozmawialiśmy do samego końca. Kadra jest dla mnie świętością. Byłoby fajnie, gdyby na tym turnieju zagrali wszyscy najlepsi zawodnicy. Tak się nie stało. Mamy nową, bardzo odmłodzoną reprezentacje. Ci zawodnicy mają teraz swoje pięć minut. Jestem przekonany, że zostawią serce na lodzie” – zakończył dyrektor.