Przed sezonem 1. ligi i CLJ

O zasadach rywalizacji, ilości drużyn, terminarzu, regulaminach rozgrywek 1.ligi i Centralnej Ligi Juniorów w kolejnym sezonie rozmawiano podczas czwartkowego spotkania Zarządu PZHL z przedstawicielami klubów, które odbyło się w Katowicach.

Projekt połączonych w sezonie zasadniczym rozgrywek 1.ligi i CLJ (na razie nie wybrano ostatecznej nazwy) przedstawił dyrektor sportowy PZHL Tomasz Demkowicz. W ożywionej dyskusji podnoszono wiele kwestii, m.in. udziału w tej rywalizacji zawodników zagranicznych, możliwości zasilenia przez klub pierwszoligowy szeregów ekstraligi, czy ilości meczów w sezonie.

Prezes PZHL Mirosław Minkina przypomniał, że zgodnie z obowiązującym prawem, nie wolno wprowadzać ograniczeń dla zawodników z krajów Unii Europejskiej. Zaznaczył przy tym, że w poprzednim sezonie w zespołach 1.ligi wystąpiło 35 obcokrajowców, na ogólną liczbę 266 hokeistów.

„Mamy w Polsce 3,5 tysiąca zrzeszonych zawodników we wszystkich kategoriach wiekowych. Realnie uprawia naszą dyscyplinę kilkuset. Węgrzy, po 10 latach inwestowania m.in. w infrastrukturę, dysponują 6 tysiącami zawodników, będąc mniejszym krajem. I efekty tych działań widać na arenie międzynarodowej. Są takie kluby w naszym kraju, które bez udziału zagranicznych zawodników nie są w stanie skompletować drużyny. Proszę państwa, zejdźmy na ziemię, policzmy to spokojnie” – powiedział Mirosław Minkina.

Podkreślił, że zgodnie z wolą większości klubów PHL w ekstralidze przez cztery najbliższe sezony nie będzie spadków. Odpowiadając na zgłaszane wątpliwości w kwestii braku awansu zaznaczył, że każdy klub może wykupić „dziką kartę”, pod warunkiem spełnienia warunków licencyjnych.

„Potrzeba przynajmniej dwóch milionów złotych, by grać w PHL. Taka jest rzeczywistość. Który z klubów pierwszoligowych dysponuje dziś takim budżetem?” – pytał retorycznie prezes.

Zauważył przy okazji, że ostatnie rozgrywki ekstraligi były wyjątkowo ciekawe i emocjonujące, co przełożyło się na rekordową frekwencję na meczach podczas play off.

Wiceprezes związku Robert Walczak przypomniał przy okazji, że transmisje meczów kadry seniorów podczas MŚ Dywizji 1B w Tallinnie miały średnią udziału w rynku powyżej średniej  dla TVP Sport, a  spotkanie z Rumunią – dwukrotnie wyższy udział w rynku  od średniej tej stacji.

Zgłoszenia do rozgrywek 1.ligi i CLJ przyjmowane są do 31 maja 2019. Nagroda za wygranie 1. ligi wyniesie 30 tys. złotych.

 

Minister Witold Bańka szefem WADA

Polski Minister Sportu i Turystyki Pan Witold Bańka został prezydentem Światowej Agencji Antydopingowej. Wyboru dokonali  podczas wtorkowego spotkania w Montrealu przedstawiciele rządów zasiadający w radzie fundacji agencji . Gratulujemy Pani Ministrowi tego wielkiego sukcesu.

Oficjalne zatwierdzenie kandydatury Polaka nastąpi podczas listopadowego kongresu WADA w Katowicach. Witold Bańka rozpocznie urzędowanie w nowej roli 1 stycznia 2020.

 

Kurs instruktora hokeja ruszył w Katowicach

38 osób rozpoczęło w sobotę udział w kursie dla przyszłych instruktorów hokeja. „Jestem mile zaskoczony wysoką frekwencją. Zależy nam, by uczestnicy zajęć byli na koniec odpowiednio przygotowani teoretycznie, praktycznie i organizacyjnie” – ocenił koordynator kursu Andrzej Tkacz, przed laty świetny reprezentacyjny bramkarz, olimpijczyk, potem trener m.in. kadry narodowej.

Kursantów czekają zajęcia w salach wykładowych, siłowni i na lodowisku. Nauczą się m.in. z jednej strony organizowania naborów i sekcji hokejowej, z drugiej – prowadzenia treningów.

Związkowy kurs (realizowany przez Śląski ZHL) potrwa przez pięć weekendów, zakończy go egzamin.

„Zapowiadają się fajne, interesujące, wartościowe i różnorodne zajęcia. Patrząc na skład zespołu wykładowców, na pewno wiele się nauczymy. A że jestem jedyna kobietą wśród uczestników? To nie ma znaczenia. Hokej jest przecież jeden” – zauważyła z uśmiechem przyszła instruktorka Magdalena Czaplik, obecnie zawodniczka reprezentacji seniorek

Andrzej Zabawa nagrodzony przez PKOl

Andrzej Zabawa, człowiek – instytucja w polskim hokeju, odebrał w piątek wyróżnienie za całokształt kariery sportowej  i godne życie po jej zakończeniu.  Nagroda została przyznana  w 52.Konkursie Fair Play Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Uroczystość odbyła się w siedzibie PKOl. Kandydaturę Pana Andrzeja zgłosił Zarząd PZHL.

Wszyscy znamy jego uśmiech i pogodę ducha.

„Potrafię być nerwowy, ale też stosuję zasadę, że jeśli na coś nie mam wpływu – to się tym nie przejmuję.  Oczywiście, przeżywam niepowodzenia, bo bez tego nie da. Ale staram się cieszyć życiem, lubię ludzi. A najważniejsze jest to, że przez wiele, wiele lat robiłem to, co lubię. To jest szczęście w życiu” – powiedział Andrzej Zabawa.

Przyznał, że wyróżnienie było dla niego dużym zaskoczeniem.

„Nie zdawałem sobie sprawy, że jestem brany pod uwagę. jako zawodnik, potem kierownik różnych reprezentacji Polski, spędziłem przy hokeju całe życie. Wielką satysfakcję czuję podczas spotkań z były zawodnikami z pierwszych roczników SMS PZHL, mającymi dziś ponad 40 lat. Podchodzą do mnie, rozmawiamy. To jest moja nagroda za te wszystkie lata” – stwierdził Andrzej Zabawa.

Dla reprezentacji Polski zdobył  dziewięćdziesiąt dziewięć  bramek, najwięcej w historii. W pamięci utkwiła mu tylko jedna, strzelona słynnemu Wladislawowi Trietiakowi w przegranym 1:16 meczu ze Związkiem Socjalistycznych Republik Radzieckich podczas turnieju Igrzysk Olimpijskich w Innsbrucku.

Dla Andrzeja Zabawy nie liczyły się zaszczyty i sława. Jak sam mówi, największą radość sprawiała mu sama gra i uśmiech na twarzach oklaskujących Go kibiców. Czarował ich swoimi umiejętnościami strzeleckimi i piękną technicznie jazdą na łyżwach.

Do hokeja nigdy miał nie trafić, przeciwna temu była Jego mama, chociaż grali Jej dwaj bracia oraz brat Jego ojca.  W rodzinnej Krynicy Zdroju był to sport numer jeden. Ledwie Andrzej rozpoczął hokejowe treningi, musiał ich zaprzestać. Mama widziała dla niego karierę muzyka. Trafił do szkoły muzycznej, gdzie szlifował grę na akordeonie. Wrócił na lód, za zgodą mamy, jako łyżwiarz figurowy. Tę dyscyplinę trenował przez dwa lata, co później przełożyło się na nienaganną technikę jazdy.

Grał w KTH Krynica, Unii Oświęcim, Baildonie Katowice i Zagłębiu Sosnowiec. W tym ostatnim klubie stworzył z Wiesławem Jobczykiem najlepszy duet w historii polskiego hokeja. „Jobczyk, Zabawa to nasza duma i sława” ten okrzyk do dziś słychać na trybunach sosnowieckiego lodowiska. Z Zagłębiem zdobył pięć razy mistrzostwo Polski, trzy razy był królem strzelców ligowych rozgrywek. W  501 meczach strzelił 458 bramek. Trzykrotnie reprezentował Polskę podczas Igrzysk Olimpijskich. Uczestniczył w dziesięciu turniejach MŚ.

Jako siedemnastolatek otrzymał propozycję gry w Niemczech. W tamtych czasach wiązało się to z ucieczką z kraju, zerwaniem kontaktów z rodziną. Zabawa nie zdecydował się na taki krok. Oficjalną zgodę na wyjazd otrzymał w 1985 roku, miał wówczas  trzydzieści lat. Grał w trzech klubach niemieckich. Jak wielu znakomitych polskich sportowców miał możliwość przyjęcia niemieckiego obywatelstwa. Podkreślał często, że nawet nie pomyślał o zmianie paszportu.

Po zakończeniu kariery sportowej został w 1994 roku kierownikiem drużyn w Niepublicznym Liceum Ogólnokształcącym Szkoły Mistrzostwa Sportowego Polskiego Związku Hokeja na Lodzie oraz kierownikiem  Kadr Narodowych Juniorów i Seniorów. Jako kierownik reprezentacji Polski w hokeju na lodzie trzykrotnie uczestniczył w Mistrzostwach Świata Juniorów do lat 20 i czternastokrotnie  w  Mistrzostwach  Świata Seniorów. Obecnie pełni funkcję kierownika Kadry PZHL U23 oraz drużyny Szkoły Mistrzostwa Sportowego PZHL w Katowicach.

„ Mama mi zawsze tłumaczyła, że nie ma ludzi niezastąpionych. Odchodzi jeden, a przychodzi drugi. Nigdy nie czułem się wielką gwiazdą polskiego, czy miejscowego hokeja. Robiłem to, co kochałem i to mnie bawiło. Całe życie staram się zresztą przejść na wesoło. Staram się zawsze być pogodnym i wesołym. I dobrze mi z tym jest. Każdy z nas jest łasy tej popularności. Oczywiście, że cieszyłem się, kiedy mogłem dawać kibicom radość swoją grą. To normalna ludzka rzecz. W sporcie nie tylko pieniądze i medale są najważniejsze, ale kibic i właśnie dla niego się wychodzi na boisko. Tyle lat już nie gram, a ludzie jednak mnie pamiętają. To najprzyjemniejsza rzecz, jaka mogła mnie spotkać. Teraz wiem, że warto było ciężko trenować.” – mówił dla Onet.pl w jednym z nielicznych wywiadów.

Andrzej Zabawa to były znakomity hokeista, a zarazem wspaniały człowiek, który z polskim hokejem na lodzie był, jest i będzie… na dobre i na złe. Stanowi wzór do naśladowania  dla młodego pokolenia.

Akcja „Tallinn”  zakończona

Naszym hokeistom nie udało się wywalczyć w estońskim Tallinnie awansu na zaplecze elity. „Tak jest w sporcie. Czasem o sukcesie decyduje milimetr, czasem ułamek sekundy, czasem – jedna bramka, czy też jeden popełniony błąd. Z wyniku nie możemy być zadowoleni, na kolejną szansę awansu musimy czekać rok. Być może mistrzostwa zostaną rozegrane w Polsce i nasza reprezentacja skutecznie zagra przed własną publicznością” – powiedział wiceprezes PZHL Robert Walczak.

 

Podkreślił, że przeprowadzenie akcji „Tallinn” nie byłoby możliwe bez zaangażowania licznej grupy ludzi oraz wsparcia wielu firm i instytucji.

 

„Dlatego – w imieniu Zarządu PZHL – dziękuję zawodnikom zarówno tym doświadczonym, jak i tym młodszym wiekiem i reprezentacyjnym stażem, trenerom, wszystkim pozostałym członkom sztabu szkoleniowego, serwisantom, osobom odpowiedzialnym za obsługę medialną.  Mecze reprezentacji cieszyły się dużym zainteresowaniem polskich kibiców, czego dowodem są bardzo dobre wyniki oglądalności transmisji na antenie naszego wypróbowanego partnera – TVP Sport. Blisko 200 tysięcy widzów zgromadził przed telewizorami mecz z Estonią, 174 tysiące z Japonią. Oba miały ponad 2 procentowy udziału w rynku, co dwukrotnie przewyższało średnią tej stacji. 185 tysięcy z Rumunią, 115 tysięcy z Holandią i 107 tysięcy z Ukrainą, to także wyniki powyżej średniej. Dużo miejsca rywalizacji w Tallinnie poświęciło w swoich serwisach radio RMF FM. Dziękuję również wszystkim pozostałym mediom, które informowały o występach polskiej drużyny w stolicy Estonii. Zarówno przygotowania do turnieju, jak i sam start kadry, nie byłyby możliwe bez wsparcia Ministerstwa Sportu i Turystyki oraz sponsorów,  z KGHM Polska Miedź na czele. Udział zespołu w imprezie rangi mistrzostw świata jak zawsze jest dużym wyzwaniem logistycznym, finansowym i organizacyjnym. Mimo złożonej sytuacji PZHL, realizującego drastyczny program naprawczy, mimo pewnych, drobnych niedociągnięć,  udało się całość pozytywnie spiąć. Pozostał oczywiście niedosyt spowodowany brakiem wyniku sportowego, jakiego wszyscy oczekiwaliśmy, ale jesteśmy przekonani, że za rok będzie lepiej. Jeśli kadrowicze i związek będą prezentowali taki poziom, jak doping polskich kibiców w Tallinie, to jesteśmy tego pewni” – podsumował wiceprezes Walczak.

 

Wizytacja lodowiska w Giżycku

Przedstawiciele Zarządu PZHL wizytowali w poniedziałek lodowisko w Giżycku. Chodziło o ocenę  tego miejsca pod kątem organizowania tam zgrupowań kadr narodowych. Zdjęcia z Giżycka w naszej galerii

„To ładny obiekt, jednak wymagałby dostosowania szatni do potrzeb hokeistów. Te obecne są odpowiednie raczej dla osób korzystających ze ślizgawki. Przeróbka nie wymaga dużego kosztu. Samo lodowisko jest w porządku. Kilka minut jazdy potrzeba, by dojechać do Centralnego Ośrodka Sportu – Ośrodka Przygotowań Olimpijskich, mogącego stanowić bazę noclegową. Jeżeli udałoby się przeprowadzić konieczne zmiany w szatniach – Giżycko może się stać dobrym miejscem na przeprowadzenie zgrupowań drużyn narodowych przed wyjazdami na przykład na Białoruś, Litwę, Łotwę czy do Estonii” – podsumował dyrektor sportowy PZHL Tomasz Demkowicz.

1 2 3 4 5 269