MŚ Dywizji 1B – Polska – Estonia 3:2

Reprezentacja seniorów wygrała z Estonią  3:2 (1:0, 0:0, 2:2) w swoim czwartym, przedostatnim, meczu podczas rozgrywanych w Tallinnie MŚ Dywizji 1B.

Bramki: 1:0 Filip Komorski (Szymon marzec, Paweł Dronia, 14:57),  2:0 Filip Komorski (45:44), 3:0 Bartłomiej Neupauer (Marcin Kolusz, Filip Starzyński, 47:29),  3:1  Andriej Makrow (Aleksandr Ossipow, 50:13),  3:2 Robert Rooba (Robert Arrak, Aleksiej Sibircew, 52:52),

Polska: John Murray – Marcin Kolusz, Oskar Jaśkiewicz, Patryk Wronka, Krystian Dziubiński, Damian Kapica – Paweł Dronia, Arkadiusz Kostek, Tomasz Malasiński, Bartłomiej Neupauer, Alan Łyszczarczyk – Patryk Wajda, Bartosz Ciura, Bartłomiej Jeziorski, Filip Komorski, Mateusz Gościński oraz Mateusz Bryk, Filip Starzyński, Mateusz Michalski, Adam Domogała, Szymon Marzec.

Estonia: Villem-Henrik Koitmaa – Lauri Lahesalu,  Jaanus Sorokin, Aleksiej Sibircew, Robert Arrak, Robert Rooba – Silver Kerna, Aleksandr Ossipow, Andriej Makrow, Aleksandr Pietrow, Roman Andriejew – Saveli Nowikow, Eduard Slessarewski, Christopher Usov, Riho Embrich, Mark Viitanen  oraz Mihkel Vorang, Filipp Swarogin, Wadim Wasjonkin, Kevin Parras, Daniil Fursa –

Kary: Polska –  16 minut; Estonia – 8 minut.

Zespół trenera Tomasza Valtonena, po porażce z Rumunią 2:3 w dogrywce,  dla przedłużenia marzeń o awansie potrzebował wygranej z gospodarzami. Estończycy w trzech poprzednich spotkaniach zdobyli tylko cztery punkty i grali o zapewnienie sobie w czwartek utrzymania.

Ze zrozumiałych względów mecz Estończyków wywołał spore zainteresowanie miejscowych kibiców. Podczas spotkań ekipy gospodarzy kibicom przygrywa – na zmianę z  komputerem – zespół muzyczny, ulokowany niewielkiej scenie przy tafli i preferujący raczej mocniejszy repertuar.

Początek meczu należał do Estończyków, którzy dodatkowo dwa razy grali w przewadze. John Murray szybko został sprawdzony przez rywali. W miarę upływu czasu do głosu zaczęli dochodzić nasi. Po strzale Tomasza Malasińskiego krążek sprzed linii bramkowej wybił jeden z estońskich graczy, ale w 15 minucie prowadziliśmy 1:0. Po obronionym strzale Szymona Marca był, gdzie trzeba, Filip Komorski,. Tuż przed przerwą okazję do podwyższenia prowadzenia miał jeszcze Krystian Dziubiński.

Drugą tercję my zaczęliśmy aktywniej i sporo się działo pod estońską bramką. Nie przyniosło to jednak efektów, a potem rywale  nękali Johna Murraya. Wynik przez 20 minut się nie zmienił. Skromne prowadzenie nie pozwalało na spokój  trenerowi Valtonenowi i polskim kibicom. W biało – czerwonej koszulce z trybun obserwował też mecz ambasador naszego kraju w Estonii Grzegorz Kozłowski.

Świetną okazję do zdobycia drugiej bramki . Strzelał z bliska, jednak lepszy był bramkarz rywali. A po chwili po raz kolejny musieliśmy się bronić  w osłabieniu. Miejscowi kibice wzmogli doping, wspierając swoich graczy, którzy parę razy byli blisko wyrównania.

Nieco uspokoił nastroje w naszym boksie Filip Komorski, zdobywając  pięknym uderzeniem swojego drugiego gola w tym spotkaniu. Polscy fani od razu domagali się następnych trafień – i błyskawicznie odpowiedział na to zapotrzebowanie Bartłomiej Neupauer, pakując krążek pod poprzeczkę.

Wydawało się, że to rozstrzyga rywalizację, tymczasem Andriej Makrow na koniec naszej następnej kary zdobył kontaktową bramkę. Dodało to skrzydeł Estończykom, którzy zmniejszyli stratę jeszcze bardziej. Zrobiło się bardzo nerwowo, a do końca zostało mnóstwo czasu.

W końcówce rywale grali bez bramkarza, w boczną siatkę ich bramki trafił z bliska Krystian Dziubiński i … wygraliśmy.

We wcześniejszych czwartkowych meczach zawodów Japonia przegrała z Holandią 2:3 (0:1, 0:1, 2;1), a Ukraina z Rumunią 1:5 (0:2, 1:1, 0:2).

Piątek jest dniem przerwy w turnieju. W sobotę, na zakończenie, Polacy zmierzą się z Japończykami (15.30).

Żeby awansować, musimy ten mecz wygrać i liczyć na stratę punktów Rumunów w spotkaniu z Holendrami.

Sponsorem polskiego hokeja jest KGHM Polska Miedź.

 

 

Oficjalna strona mistrzostw – tutaj