Słoweńska droga z piekła do nieba

Niesamowity przebieg miał trzeci dzisiejszy mecz tyskich mistrzostw, w którym zmierzyły się dwie najlepsze dotychczas drużyny turnieju – Słowenia i Węgry. Jeszcze 13 minut przed końcem meczu hokeiści węgierscy prowadzili 4:1 i kontrolowali przebieg wydarzeń na lodowisku, by w ciągu zaledwie 6 minut roztrwonić przewagę, a następnie przegrać w rzutcah karnych i prawdopodobnie zamknąć sobie drogę do awansu do grupy A !

 

Drużyna węgierska od początku meczu wzięła sprawy w swoje ręce, przejmując inicjatywę na lodzie. W efekcie wpierw Benedek Madacsi, a następie Kristof Papp pokonali słoweńskiego bramkarza i po niespełna ośmiu minutach gry Madziarzy prowadzili 2:0. W tym okresie gry hokeiści Węgier byli szybsi i sprawiali dużo lepsze wrażenie. Słoweńcy zdołali jednak przetrwać okres przewagi rywali i w 13 minucie zdobyli bramkę kontaktową po strzale Jana Drozga, schodząc na przerwę z jednobramkową stratą.

Druga tercja to zdecydowana przewaga Węgrów, którzy udokumentowali ją dwoma trafieniami, autorstwa Hunora Csaszara i Kristofa Pappa. 4:1 po dwóch tercjach i wydawało się, że losy meczu oraz zwycięstwa w całych mistrzostwach są już rozstrzygnięte.

Tak samo myśleli już chyba sami Węgrzy, bo w trzeciej odsłonie całkowicie oddali pole drużynie słoweńskiej. Słoweńcy z kolei pokazali charakter i w ciągu nieco ponad 6 minut pomiędzy 47 a 54 minutą odrobili straty, wracając do gry ! Gole strzelali kolejno Aljaz Predan, Rok Kapel oraz Jaka Sodja. Rywalizacja po trzech tercjach zakończyła się remisem 4:4 i o tym kto okaże się zwycięzcą decydować miała dogrywka. Ta jednak nie przyniosła rozstrzygnięcia i o końcowym wyniku decydowały rzuty karne.

Próbę nerwów lepiej wytrzymali reprezentanci Słowenii wygrywając w karnych 2:1 (decydującego gola w szóstej serii karnych zdobył Aljaz Predan) oraz w całym meczu 5:4. To diametralnie zmieniło sytuację w turniejowej tabeli – teraz to Słoweńcy są bliżsi wygrania mistrzostw i awansu do grupy A. By nie oglądać się na rywali wystarczy im zwycięstwo z Ukrainą w ostatniej serii spotkań.

 

Najlepszymi zawodnikami wybrani zostali: Aljaz Predan (SŁO) i Kristof Papp (WĘG).

 

Powiedzieli po meczu:

 

 

SŁOWENIA – WĘGRY 1 : 4 (1:2, 0:2, 3:0)

Bramki:

Słowenia: Jan Drozg (Erik Svetina – Nejc Brus, 12:59), Aljaz Predan (Jan Drozg, 47:23), Rok Kapel (Jaka Sodja, 50:25), Jaka Sodja (Tine Klofutar – Jan Drozg, 53:49).

 

Węgry: Benedek Madacsi (Hunor Csaszar  Nandor Fejes, 5:12), Kristof Papp (Zsolt Szalma, 7:33), Hunor Csaszar (Zsolt Szalma – Akos Mihaly, 28:23), Kristof Papp (Alex Kovacs, 34:37).

 

Kary: Słowenia – 6 minut, Węgry – 22 minuty.

 

Słowenia: Ziga Kogovsek, Val Usnik, – Tine Klofutar, Ziga Urukalo, Anej Kujavec, Alijaz Predan, Jan Drozg – Nejc Stojan, Nejc Brus, Rok Kapel, Erik Svetina, Jaka Sodja –  Aljosa Crnovic, Lan Brun Rauh, Nik Brglez, Gasper Sersen, Mark Strazisar – Peter Pavc, Martin Bohinc, Maj Tavcar, Patrik Tislar, Jaka Sturm.

Trener: Ales Burnik.

 

Węgry: David Mark Kovacs, Martin Szeles, – Floran Sandor, Nandor Fejes, Natan Vertes, Andor Peter,  Balint Horvath  – Roland Kiss, Daniel Mark Vas, Zsolt Szalma, Akos Mihaly, Kristof Papp – Gabor Bugar, Mate Seregely, Marcell Revesz, Benedek Madacsi, Hunor Csaszar – Bence Dezsi,, Donat Peter, Bruno Kreisz,Milan Horvath, Alex Kovacs.

Trener: Marton Vas.

 

Tabela:

 

1.Słowenia    4    10   17-10

2.Węgry       4    10    22-11

3.Polska       4     7    15-13

4.Ukraina     4     5    13-16

5.Włochy      4     4     6-12

6.Japonia     4     0    10-21

MŚ U-20 Dywizji 1B – Słowenia – Węgry 5:4 po karnych

Słowenia  pokonała  po rzutach karnych Węgry 5:4  (1:2, 0:2, 3:0, 0:0, karne 2:1)  w ostatnim środowym meczu MŚ U-20 . Bramki: 0:1 Benedek Madacsi (6), 0:2 Krostof Papp (8), 1:2 Jan Drozg (13), 1:3 Hunor Csaszar (29), 1:4 Kristof  Papp (35),  2:4 Aljaz Predan (48), 3:4 Rok Kapel (51), 4:4 Jaka Sodja (54), decydujący rzut karny: Aljaz Predan.

Ukraina zwycięska po karnych (relacja)

Mecz pomiędzy Włochami a Ukrainą dostarczył kibicom sporo emocji – po raz pierwszy na tyskich mistrzostwach zwycięzcę wyłoniły dopiero rzuty karne. Próbę nerwów lepiej wytrzymali hokeiści ukraińscy i w efekcie to oni zgarnęli dwa punkty.

Pierwsza tercja rywalizacji należała do Włochów – hokeiści z Półwyspu Apenińskiego często atakowali ukraińską bramkę, ale grali nieskutecznie. Rywale próbowali kontratakować, ale także pod bramką Fadaniego brakowało im precyzji. Prowadzenie drużyna włoska zdobyła dzięki genialnej akcji Gregorio Gios’a i asyście kapitana drużyny -Simona Bergera. Wynik 1:0 utrzymał się do końca tercji.

Druga odsłona rozpoczęła się zdecydowanie lepiej dla Ukrainy – w 23 minucie spotkania Igor Shevchenko, po indywidualnej akcji wyrównał stan meczu. Od tej chwili spotkanie było bardzo zacięte, nie brakowało sytuacji z obydwu stron, ale bramkarze nie dali się zaskoczyć i po dwóch tercjach na tablicy wyników mieliśmy remis.

Także trzecia tercja była bardzo wyrównana, mimo wysiłków z obu stron wynik nie uległ jednak zmianie – po końcowej syrenie na tablicy wyników nadal było 1:1 i o końcowym rozstrzygnięciu zadecydować miała dogrywka.

W dodatkowym czasie gry również żadnej z drużyn nie udało się strzelić decydującej bramki i po raz pierwszy w tych mistrzostwach zwycięzcę wyłoniły rzuty karne. Więcej zimnej krwi zachowali Ukraińcy, którzy dzięki trafieniom Felixa Morozova i niezawodnego Olexandra Peresunki przechylili szalę zwycięstwa na swoją stronę i uczyni kolejny ważny krok w kierunku utrzymania w grupie B.

 

Najlepszymi zawodnikami spotkania zostali: Artur Ohandzhanyan (UKR) i Patrick Tomasini (WŁO).

 

UKRAINA – WŁOCHY 2 : 1 (0:1, 1:0,0:0, 0:0, k. 2:0)

Bramki:

Ukraina: Igor Shevchenko (22:11)

Wlochy: Gregorio Gios (Simon Berger, 16:30)

 

Rzuty karne:

Ukraina: Artem Mateichenko, Felix Morozov, Hlib Kryvoshapkin, Olexander Peresunko.

Włochy: Simon Berger, Gregorio Gios, Stephan Deluca, Patrick Tomasini.

 

Kary: Ukraina – 20 minut, Włochy – 6 minut.

 

Ukraina: Artur Ohandzhanyan, Mykyta Petlenko – Olexander Firsov, Nikita Kruhlyakov, Artem Mateichenko, Olexander Peresunko, Hlib Kryvoshapkin – Danylo Kozachuk, Denys Matusevych, Artem Buzoverya, Felix Morozov, Dmytro Danylenko – Danylo Sukhonos, Bohdan Hrytsyuk, Olexi Syrotenko, Bogdan Serednytsky, Igor Shevchenko – Serhi Lohach, Andri Yevtukhov, Bodan Polishuk, Denys Borodai, Mykyta Lyesnikov,.

Trener: Oleg Ignatev.

 

Włochy: Davide Fadani, Hannes Stoll – Peter Spornberger, Alex Grossrubatscher, Stefan Spinell, Simon Berger, Philipp Pechlaner – Maximilian Leitner, Gregorio Gios, Stephan Deluca, Hannes Kasslatter, David Gallasiti – Sebastiano Soracreppa, Francesco Forte, Patrick Demetz, Patrick Tomasini, Tommaso Alvera – Giovanni Toffoli, Francesco Taufer, Tommaso Topatigh, Davide Schiavone, Matteo Luisetti.

Trener: Giorgio de Bettin.

 

 

MŚ U-20 Dywizji 1B -wypowiedzi po meczu Polska – Japonia 7:4

Powiedzieli po meczu: Sebastian Brynkus (zawodnik reprezentacji Polski):

Byliśmy uznawani za faworyta tego spotkania, ale Japonia nie jest słabym rywalem. Bardzo się starali, walczyli o utrzymanie do ostatniej minuty i to było widać. Wczoraj zagraliśmy bardzo dobry mecz, najlepszy w tym turnieju. Natomiast dzisiaj był to jeden ze słabszych naszych meczów. Myślę jednak,że jeśli wszystko się dobrze ułoży, możemy zgarnąć srebro. Każde miejsce na podium jest dużym sukcesem, każdy chce stąd wywieźć jakąś nagrodę.

 

Łukasz Kamiński (zawodnik reprezentacji Polski)

Do każdego meczu trzeba podejść tak samo, skoncentrować się. Wychodzimy po 3 punkty. Niestety, ze względu na przegraną z Włochami i Słowenią nie mamy już szans na awans. Cały czas jednak mamy szansę na medal.

 

Chikara Hanzawa (zawodnik reprezentacji Japonii):

Polska grała bardzo dobrze. W pierwszej i drugiej tercji próbowaliśmy ich dogonić ale w trzeciej tercji nas zniszczyli ponieważ zdobyli aż trzy gole. Wciąż dziewiętnastu zawodników ma zatrucie pokarmowe, chcielibyśmy być gotowi na ten mecz ale w tej sytuacji ciężko grać.

 

 

MŚ U-20 Dywizji 1B – Polska – Japonia 7:4

Polska wygrała z Japonią 7:4 (3:2, 1:1, 3:1) w drugim środowym spotkaniu MŚ U-20 Dywizji 1B w Tychach. Bramki: 1:0 Sebastian Brynkus (Jan Sołtys, kamil Wałęga, 12, 2:0 Dominik Paś (2), 2:1 Tohi Kobayashi (Yuta Sakuma, 6), 3:1 Łukasz Kmiński (Dominik Paś, Paweł Zygmunt 6), 3:2 Chikara Hanzawa (Sho Takai, Daiki Miura 14), 4:2 Olaf Bizacki (Igor Smal, Jakub Worwa 27), 4:3 Chikara Hanzawa (Keigo Hirota, Sunta Kimura, 36), 5:3 Kamil Wałęga (Olaf Bizacki, Jan Sołtys, 45), 6:3 Damian Tyczyński (51), 7:3  Łukasz Kamiński (Paweł Zygmunt, 57, do pustej bramki), 7:4 Kai Sugimoto (60).

Kary: Polska – 6 minut; Japonia: 10 minut.

Najlepsi zawodnicy: Dominik Paś (Polska) i Chikara Hanzawa (Japonia)

Polska: Sebastian Lipiński – Olaf Bizacki, Szymon Bieniek, Dominik Paś, Łukasz Kamiński, Paweł Zygmunt – Patryk Wysocki, Armen Khoperia, Kamil Wałęga, Sebastian Brynkus, Jan Sołtys – Miłosz Noworyta, Patryk Gosztyła, Igol Smal, Damian Tyczyński, Jakub Worwa oraz Klaudiusz Libik, Szymon Mularczyk, Paweł Obłoński, Dominik Olszewski.

Trener: Piotr Sarnik

Japonia: Eiki Sato – Shunta Kimura, Keigo Hirota, Yuta Sakuma, Kai Sugimoto, Taiga Abe – Daiki Ayoama, Koki Yoneyama, Teruto Nakajima, Sho Takai, Tohi Kobayaski – Riku Ishida, Daiki Miura, Keitaro Yasuda, Yuto Gondaira, Chikara Hanzawa – Yamato Kon, Taiki Takebe, Daisuke Miyata, Kazuma Shimanuki, Kodai Ayoama.

Trener: Teruhiko Okita.

Mający na koncie trzy porażki Japończycy walczyli w środę o przedłużenie swoich szans na pozostanie w Dywizji 1B. Mecz zaczęli fatalnie, bo od straty dwóch bramek w ciągu 20 sekund. Wydawało się, że Polacy „ustawili” sobie spotkanie. Tymczasem goście nie załamali się i strzelili kontaktowego gola. Co prawda biało-czerwoni błyskawicznie na niego odpowiedzieli, ale rywale znów odrobili część strat. W 14 minucie było 3:2 i taki wynik utrzymał się do przerwy.

W drugiej tercji w dalszym ciągu podopieczni trenera Piotra Sarnika w dalszym ciągu nie mieli „spacerku”. Przeciwnicy nie rezygnowali, gra była wyrównana, obaj bramkarze nie narzekali na nudę. W 27 minucie nieco uspokoił sytuację Olaf Bizacki podwyższając prowadzenie gospodarzy na 4:2, ale to nie był koniec emocji w tej części spotkania, bowiem Japończycy zdołali pokonać trzeci raz Sebastiana Lipińskiego.

Przewaga biało-czerwonych nie podlegała za to dyskusji w trzeciej tercji. Najpierw w do japońskiej bramki drogę znalazł Kamil Wałęga, potem – w przewadze – trafienie dołożył Damian Tyczyński i właściwie było po wszystkim.

W 57 minucie Japończycy wycofali bramkarza i szybko… wykorzystał to Łukasz Kamiński, pakując krążek do pustej bramki. Rywale odpowiedzieli jeszcze golem, jednak to już nie miało żadnego znaczenia. Japonia pożegnała się z Dywizją 1B po czwartej porażce.

MŚ U-20 Dywizji 1B – wypowiedzi po meczu Polska – Słowenia, tabela

Powiedzieli po meczu:

Jan Drozg (asystent kapitana reprezentacji Słowenii):

Mecz rozpoczął się dla nas źle, Polscy zawodnicy grali bardzo dobrze i agresywnie. Na szczęście
z tercji na tercję graliśmy coraz lepiej i w efekcie wygraliśmy to spotkanie.

Jan Sołtys (zawodnik reprezentacji Polski):

Zagraliśmy lepiej, zagraliśmy dobry mecz, najlepszy w czasie tych mistrzostw. Niestety, zrobiliśmy parę niepotrzebnych błędów, które najprawdopodobniej eliminują nas z gry o awans. Musimy walczyć do końca i liczyć na potknięcia innych zespołów. W tym meczu było trochę za dużo kar, moim zdaniem nie wszystkie były potrzebne. Niektóre decyzje sędziów, w obie strony, bywały niezrozumiałe. Chcemy zdobyć 6 punktów w ozostałych dwóch meczach i zająć jak najlepsze miejsce.

 

Kamil Wałęga (zawodnik reprezentacji Polski):

Wydaje mi się, że byliśmy drużyną lepszą, zabrakło nam trochę szczęścia. Zagraliśmy najlepszy mecz na tym turnieju. Zdarzyły nam się głupie błędy. Musimy puścić to w niepamięć i walczyć w kolejnych meczach. W kolejnych dwóch spotkaniach damy z siebie wszystko, jeśli zagramy tak, jak dzisiaj na pewno zwyciężymy.

 

Dominik Paś (kapitan rerezentacji Polski):

Spotkanie było bardzo wyrównane. Mieliśmy swoje szanse w przewagach. Popełniliśmy niepotrzebne błędy. Nie poddajemy się, mamy nadal jakieś szanse. Będziemy walczyć do końca, chcemy jak najwięcej ugrać dla kibiców, którzy przychodzą na każdy mecz i nas bardzo wspierają.

 

 

POLSKA – SŁOWENIA 3 : 4 (1:0, 1:1, 1:2, 0:1)

Bramki:

Polska: Jan Sołtys (Igor Smal – Paweł Wałęga, 8:48), Jan Sołtys (36:54), Sebastian Brynkus (Kamil Wałęga – Armen Khoperia).

Słowenia: Jan Drozg (27:10), Nejc Stojan (Jan Drozg, 43:33), Jaka Sodja (Rok Kapel – Erik Svetina, 46:49), Jan Drozg (Ziga Urukalo – Nejc Stojan, 64:50).

Kary: Polska – 24 minuty, Słowenia – 26 minut.

Widzów: 1000

 

Tabela po trzech dniach turnieju:

1.Węgry        3     9    18-6

2.Słowenia    3     8    12-6

3.Polska        3     4     8-9

4.Ukraina      3     3    11-15

5.Włochy      3     3      5-10

6.Japonia     3      0     6-14

MŚ U-20 Dywizji 1B – Ukraina – Japonia 6:2 (relacja)

 

W ostatnim wtorkowym pojedynku zmierzyły się jedyne zespoły w tyskich mistrzostwach, które w pierwszych dwóch kolejkach nie zdobyły punktu – Japonia i Ukraina. Wiadomo było więc, że wynik spotkania może mieć decydujące znaczenie w wyłonieniu spadkowicza z grupy B Dywizji 1.

Japończycy przystąpili do rywalizacji ze sporymi kłopotami – większość zawodników narzekała na kłopoty zdrowotne. Do końca nie było pewne, czy sztabowi z kraju Kwitnącej Wiśni uda się na tyle potawić zespół na nogi, by przystąpić do tego bardzo arcyważnego meczu. Ostatecznie jednak hokeści japońscy pojawili się na lodzie.

Od początku meczu optyczna przewagę mieli Ukraińcy, ale niewiele z tego wynikało. Dopiero pod koniec pierwszej tercji  – w 19 minucie – niezawodny Oleksander Peresunko, najskuteczniejszy zawodnik ukraiński na mistrzostwach, zdołała znaleźć sposób na Elki Sato i Ukraińcy prowadzili 1:0.

W drugiej tercji obraz gry wyglądał podobnie. Osłabieni choobą Japończycy próbowali przeciwstawić się rywalom, ale dynamika I szybkość była po stronie zespołu ukraińskiego. Warto odnotować, ze mecz byl bardzo czysty – pierwszy raz na ławkę kar powędrował hokeista japoński dopiero w 35 minucie. Od razu też Ukraińcy wykorzystai przewagę – Olexander Firsov podwyższył na 2:0 i takim rezultatem zakończyła się druga tercja.

Trzecia odsłona to już całkowita dominacja drużyny zza naszej wschodniej granicy. Tuż po wznowieniu gry przewagę powiększył Dmytro Danylenko, wykorzystując drugi okres gry w przewadze w tym meczu. Na 4:0 w 45 minucie podwyższył Igor Shevchenko. Cztery minuty później zespół Ukrainy wykorzystał kolejną grę w przewadze – piątego gola strzelił Felix Morozov. W 54 minucie hokeistom ukraińskim zdarzył się jednak moment dekoncentracji – grając w przewadze stracili bramkę. Autorem honorowego trafienia dla Japonii był Yuta Sakuma. Chwilę później było już 6:1 – kolejnego gola dla Ukrainy strzelił Dmytro Danylenko. Wynik rywalizacji ustalił Kai Sugimoto, strzelajac drugą bramkę dla Japonii. Ostatecznie Ukraina wygrała 6:2 i przybliżyła się do utrzymania.

 

Najlepszymi zawodnikami meczu zostali wybrani: Kai Sugimoto (JAP) i Dmytro Danylenko (UKR)

 

JAPONIA – UKRAINA  2 : 6 (0:1, 0:1, 2:4)

Bramki:

Japonia: Yuta Sakuma (53:21), Kai Sugimoto (Yuta Sakuma – Keigi Hiroo, 57:53).

Ukraina: Oleksander Peresunko (Hlib Kryvoshapkin, 18:36), Oleksander Firsov (Oleksander Peresunko, 35:02), Dmytro Danylenko (Felix Morozov, 41:17), Igor Shevchenko (44:02), Felix Morozov (Artem Buzovera – Dmyto Danylenko, 48:57), Dmytro Danylenko (Artem Buzoverya, 54:05).

 

Kary: Japonia –  10 minut, Ukraina – 2 minuty.

 

JAPONIA: Elki Sato, Toshiki Nakamura – Koki Yoneyama, Keigo Hirota, Taiga Abe, Kai Sugimoto, Yuta Sakuma – Daiki Miura, Daiki Aoyama, Chikara Hanzawa, Sho Takai, Teruto Nakajima – Shunta Kimura, Riku Ishida, Yuto Gondaira, Daisuke Miyata, Keitaro Yasuda – Yamato Kon, Tohi Kobayashi, Kodai Aoyama.

Trener: Teruhiko Okita.

 

UKRAINA: Artur Ohandzhanyan, Mykyta Petlenko – Olexander Firsov, Nikita Kruhlyakov, Artem Mateichenko, Olexander Peresunko, Hlib Kryvoshapkin – Danylo Kozachuk, Denys Matusevych, Artem Buzoverya, Felix Morozov, Dmytro Danylenko – Danylo Sukhonos, Bohdan Hrytsyuk, Olexi Syrotenko, Bogdan Serednytsky, Igor Shevchenko – Serhi Lohach, Andri Yevtukhov, Bodan Polishuk, Denys Borodai, Mykyta Lyesnikov,.

Trener: Oleg Ignatev.

 

 

1 2 3 8